Archiwum 2016/2017

Menu

Partnerzy

Serwis internetowy Miasta Gdańska Serwis internetowy Miasta Gdańska Serwis internetowy Radcy ds. Edukacji Hiszpanii Serwis internetowy Radcy ds. Edukacji Hiszpanii Rodzina Szkół im. Jana Pawła II Rodzina Szkół im. Jana Pawła II UKS Conrad UKS Conrad Europejski Fundusz Społeczny Europejski Fundusz Społeczny Program Edukacji Morskiej Program Edukacji Morskiej British Council British Council

Zostawić ślad, czyli o kilkudziesięciu takich, co skradli serca. Wspomnienia z pielgrzymki śladami Jana Pawła II

1.jpg

„Kto kocha, ten śpiewa” - przekonuje w kazaniu św. Augustyn, starożytny biskup i uczony. Na bazie jego słów z czasem ukuto słuszne powiedzenie, że „kto dobrze śpiewa, dwa razy się modli”. A kto śpiewa i tańczy – trzy razy? Wreszcie co z tymi, którzy śpiewają, tańczą (tak jakby :)) i jadą autobusem, „szalonym zielonym mietkiem” czy też „wojtyłomierzem”?

Bez wątpienia z nimi jest moc, są oni rozmodleni i błogosławieni. Po prostu są szczęśliwi.

W chłodny i mroczny październikowy poranek każdy z nas wyruszył w podróż śladami Jana Pawła II. A w zasadzie w podróż poszukiwania i zostawiania własnych śladów. Wstaliśmy z kanapy, o co latem prosił papież Franciszek. Wielu (a może wszyscy?) zobaczyli, że Bóg, pielgrzymowanie, wiara, Kościół, modlitwa, różaniec itd. mogą rodzić niewypowiedziany entuzjazm, zabawę, otwartość serc, przyjaźń, śpiew i taniec. Najlepszą przygodę i imprezę pod słońcem. Ale imprezę z Jezusem, we wspólnocie Jego przyjaciół.

Były Wadowice i dom Wojtyłów, w którym ktoś chciał zostać, by po długiej podróży położyć się spać. Wiem, kto :). Był Kraków z niezliczoną liczbą zabytków, starych uliczek i ludzkich historii. Tych bardzo wzniosłych, patriotycznych. I tych zwykłych, codziennych, tak zwanie prozaicznych. Dopisaliśmy tam swoje, również do opowieści o Miłosierdziu Bożym, zostawiając, kolejny na szlaku, ślad w Łagiewnikach. Konkretny ślad modlitwy, podziękowań, próśb, planów, obietnic i wzmocnionej nadziei. W Wieliczce zeszliśmy do podziemi, by przekonać się, że z największego doła można całkiem szybko i nowocześnie wywindować w górę. W końcu była Częstochowa, która wyzwoliła w nas ciepło i stworzyła bliskość (bo mroziło jak na Uralu)...Było super!

Bo udało się zbudować „My”, wspólnotę, uczynić z wycieczki pielgrzymkę. Przygodę radosnej i wesołej wiary, której niezapomnianymi elementami stały się: gorąca zośka co czasem dachowała, radio PSB („Pożal się, Boże”), zawsze cierpliwa „biedra” w Wadowicach, poranny uduchowiony jogging (dla chętnych) czy niekończące się karaoke (nawet dla mniej chętnych). Ale także codzienna dobrowolna Msza, gdyż wyjazdem kierował On. Wszyscy mieli możliwość spotkania z żywym Bogiem w Eucharystii czy sakramencie pojednania. Na początku kilkoro, z czasem wielu odważnie otworzyło swoje serca. I zdaje się to był (i jest) najwartościowszy prezent z okazji Dnia Patrona naszego gimnazjum.

W czwartek wieczorem dosłownie ze śpiewem na ustach wróciliśmy do Gdańska. Coś się zmieniło, coś trwa, coś czeka na dopełnienie. Może ktoś zaczął odnajdywać siebie? Może ktoś odnalazł Kogoś lub kogoś? A może odnajdzie w śródziemnomorskim kraju, piękną i tętniącą życiem wiosną, gdzie planowany jest sequel?

Miłosz Szulc