Otrzęsiny w Gimnazjum nr 3
Jak tradycja nakazuje,
Kotkom twarze się maluje.
Wzorki, plamki im kreseczki,
Takie jak mają koteczki.
No, czasami ktoś przesadził
I do mąki buzię wsadził,
By na figle oraz psoty,
Nie miał Kot więcej ochoty.
A zadania, toż to męka,
Miauczał Kot i głośno stękał,
Skoki w dal, w górę i w bok,
Wykonywał każdy Kot.
Tunelami w lewo, w prawo,
Pod krzesłami i stołami,
Maszerował Kot do celu,
Poganiaczy było wielu.
Lecz nie koniec tej wyprawy,
Do Salonu Kot przybywa,
A tu balsam włos przykrywa.
Nie z apteki czy Rossmana.
Zmywał Kot balsam do rana.
Koci przysmak do spożycia
Nie umilał kotom życia,
Bo smak jego był złożony:
Od musztardy po melony.
Delikatnie się obeszli,
Gdy tor przeszkód Koty przeszły,
Certyfikat im wręczono,
Że od chwili, co nastała,
kotów gawiedź /no, niemała/
Już do grona jest przyjęta
I uczniami okrzyknięta.
Jak tradycja nakazuje,
to na koniec Kot dziękuje
Słodkościami, owocami
Łącząc się z Otrząsaczami.





